Pijani ratownicy na Głębokim
Ratownicy czuwający nad bezpieczeństwem kąpiących się ludzi w jeziorze Głębokie, leczyli kaca racząc się piwkiem. Na widok patrolu policyjnego jeden z nich uciekł. Teraz grozi im kara aresztu lub grzywny.
W niedziele na kąpielisku Głębokie przebywało kilkadziesiąt osób. Około godziny 11,40 policja otrzymała informację, że "ratownicy są po nocnej imprezie i teraz leczą kaca piwem". Natychmiast wysłano radiowóz. Na widok policyjnego patrolu jeden z ratowników szybko uciekł.
Sprawdzono alkomatem trzeźwość dwóch pozostałych. Pierwszy z nich, który pełni funkcję społecznie, był trzeźwy. W przeciwieństwie do drugiego, 37-letniego Waldemara B., który pracuje na Głębokim zawodowo. U niego alkomat wykazał 0,7 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
- Osobom, które w stanie nietrzeźwym przystąpiły do pracy grozi kara aresztu - mówi podkomisarz Artur Marciniak, rzecznik prasowy komendy miejskiej policji. - Już wystawione zostały wobec ratowników wezwania do stawienia się w komisariacie. Sporządzone zostaną wobec nich wnioski o ukaranie do Sądu Grodzkiego za podjęcie pracy w stanie nietrzeźwości.
Policjanci nie poprzestali na sprawdzeniu trzeźwości tylko ratowników. Zbadano alkomatem również pracownika odpowiedzialnego za porządek w obrębie kąpieliska. Wynik - blisko promil alkoholu w wydychanym powietrzu.
- Rozmawiałam z ratownikami, którzy zaprzeczają, jakoby pili piwo - mówi Marianna Tatarzyńska, kierownik kapieliska Głębokie. - Twierdzą, że wczoraj byli na imprezie, a promile, to jej pozostałość.
Kierowniczka tuż po interwencji policji zawiesiła w pracy ratowników, zastępując ich drugą zmianą, która miała pracować po południu. Zapowiedziała też surowe kary dla pierwszej ekipy.
- Byłam zszokowana, bo taki przypadek zdarzył mi się pierwszy raz, a kapieliska prowadzę już od 1988 r. - mówi zdenerwowana. - Wyciągnę surowe konsekwencje nie tylko wobec ratowników, ale również dozorcy. Do zwolnienia włącznie.
Policja twiedzi, że to pierwszy tego rodzaju przypadek w naszym województwie. Jak dotąd nie zdarzyło się, by ratownicy pili alkohol będąc na służbie. Mówią, że ratownicy postąpili tak prawdopodobnie przez głupotę, która może mieć jednak tragiczne następstwa. Dlatego też nie wolno pobłażać ludziom, od których zależy ludzkie życie.
- Ratowników trzeba surowo tak samo karać, jak lekarzy - komentuje zdarzenie jeden z policjanów.
Inne tematycznie powiązane strony:
|